niedziela, 26 stycznia 2014

10 najgorszych prototypów w historii

Oto mój subiektywny wybór 10 najgorszych prototypów w historii motoryzacji.
Powody
ich obecności na tej liście są różne. Albo z natury są niefajne, albo przekombinowane, albo ich producenci popełnili idiotyczne błędy na drodze do ich seryjnej produkcji. Do której, oczywiście, nigdy nie doszło. 

  
Toyota Motor Triathlon Race Car
 

 1.Toyota Motor Triathlon

Samochód pasujący do Neo z "Matrixa". Stuknięty, niepraktyczny i zbyt odlotowy. 
I wcale się z tym nie krył. Słuch o nim zaginął.







Nike One 2022
2. Nike One 2022

 Światowy producent odzieży sportowej i kilku utalentowanych japońskich inżynierów stworzyło w 2004 roku przyciągającą oko wyczynową maszynę. A potem powiedzieli: "wrócimy do tego w 2022 roku". Zanim nadszedł, wszyscy stracili zainteresowanie.




GM EN-V Concept


3. GM EN-V Concept

W 2030 roku na ziemi będzie więcej ludzi, a wraz z tym dużo mniej miejsca. Samochody też będą musiały się zmniejszyć. Niestety, w EN-V wyglądasz, jakby połknęła Cię meduza.





Peugeot Quark Concept
4. Peugeot Quark Concept

Szalony. Ale właściwie co to jest? Trochę quad, trochę samochód. Więc nikt nie żałował, gdy wycofano się z tego pomysłu.








Red Bull X2011

5. Red Bull X2011

1500 koni mechanicznych, 600kg wagi, prędkość maksymalna: 517 km/h. Szczerze? Nasza cywilizacja nie jest jeszcze w stanie go stworzyć. Tak w rzeczywistości.



EDAG Light Car


6. EDAG Light Car 

To mógł być niezły samochód miejski. Ale tu zadecydowały  koszty produkcji. Poza tym,
brak mu jakiegokolwiek silnika.










Rinspeed Senso Concept


7. Rinspeed Senso Concept

 Za pomocą jakiś-tam-sensorów Senso wyczuwa nastrój kierowcy i za pomocą kolorów, wzorów i dźwięków próbuje poprawić samopoczucie. Ciekawe, co by było, gdyby cała ta skomplikowana elektronika się popsuła. Bunt maszyn?


Ligier JS5


8. Ligier JS5

W latach 70. w  F1 była moda na wysoko umieszczone wloty powietrza, ale Ligier posunął się do obłędu. JS5 przezywano "czajnikiem". Bynajmniej nie dlatego, że się przegrzewał.





Mazda Nagare Concept


 9. Mazda Nagare Concept

Nagare ma futurystyczne światła, zmieniające przód auta w skrzywioną twarz. Jakby była trochę smutna, że jest aż tak brzydka.




Terrafugia TF-X

 10.Terrafugia TF-X

Potrzebuje tylko 500m, żeby wystartować i LECIEĆ przez kilka godzin. Niestety, jeśli zawodowo nie jesteś pilotem myśliwców, może to się dla Ciebie źle skończyć. Słowem: Ikarowy Lot.

poniedziałek, 20 stycznia 2014

„Ożenek”, czyli dlaczego w teatrze się śmiałam, a po powrocie do domu zaczęłam płakać

   „Ożenek” to sztuka wystawiana ostatnimi czasy przez Teatr Studio. Wyreżyserował ją Iwan Wyrypajew, umiejętnie przełożył Julian Tuwim. Za niezbyt rozbudowaną scenografię (trzy fotele stojące w głębi sceny) odpowiedzialna była Anna Met, a za wspaniałe kostiumy i doklejone wszystkim ogromne, sztuczne nochale (bo nosami tego się nie da nazwać!) - Katarzyna Lewińska. Całemu przedstawieniu magiczny charakter nadaje chór - Tetiana Sopiłka, Maria Bikont, Ewa Winiarska, Cezary Arkadiusz Szymański oraz Justyna Czerwińska, śpiewający po rosyjsku.
Ożenek

Spektakl opowiada o posiadającym skłonności do domatorstwa kawalerze imieniem Podkolesin (wcielił się w niego Marcin Bosak). Ogółem jest on dosyć samotny - ma tylko jednego przyjaciela, Koczkariewa. Ten zaś stawia sobie za cel odmienienie życia znajomego i znalezienie mu małżonki. Tutaj pojawia się nowa, równie przezabawna postać - swatka -  Monika Piekała w roli Fiokły Iwanownej. Podkolesin dołącza zatem do grona kandydatów o rękę Agafii Tichonowny (Karoliny Gruszki). Więcej nie mogę zdradzić, lecz gwarantuję, że prawdziwa zabawa rozpoczyna się właśnie w II akcie.

 Całe przedstawienie bardzo dobrze się ogląda, a te 140 min. mija w oka mgnieniu. Do gustu najbardziej przypadła mi postać "mężczyzny" (w programie tak właśnie jest określony) - jest ona zupełnie z innej bajki. Odziany w bluzę, dżinsy i vansy Franciszek Przybylski nie gra tu dużej roli, ale nadaje sztuce jeszcze bardziej groteskowego charakteru. Pojawia się on na scenie w momencie, gdy ogłaszane jest, że z powodu urazu nogi, Jajecznica (jeden z adoratorów Agafii) będzie jeździł na wózku iwalidzkim. Nasz "mężczyzna" będzie go popychał. Przybylski, jeżdząc po scenie z wykrzykującym swoje kwestie Jajecznicą, wykonuje szalone tańce, bawiąc widownię do łez. Muszę tu szczerze przyznać, że przez pewien czas byłam przekonana, że Zbrojewicz (Jajecznica) rzeczywiście nie może normalnie chodzić. Jednak podczas finału sztuki, gdy aktorzy wyszli na scenę, by pożegnać się z publicznością, Przybylski stanął obok swojego "podopiecznego". W programie owy "mężczyzna" jest jedną z postaci.

 Co do gry aktorów, bardzo podobał mi się charakter, który Bosak nadał Podkolesinowi. Ta postać pod przykrywką uprzejmości ukrywa chciwość (bohater jest niby miły, jednak wciąż dopytuje się, jaki jest posag Agafii). Podobała mi się również rola Karoliny Gruszki (żony reżysera - przypadek? nie sądzę). Aktorka stworzyła postać bardzo charakterystyczną - Agafia w jej wykonaniu jest głupawa i zawsze podekscytowana.

  

  Gdy weszłam do sali i zajęłam swoje miejsce, od razu spostrzegłam, że przede mną siedzi Maciej Stuhr we własnej osobie! Była to kolejna rzecz, która umiliła mi oglądanie przedstawienia, bo nie lepszego sposobu na spędzenie weekendowego wieczoru, niż pójście do teatru i spotkanie prawdziwej gwiazdy! :)

  Niezwykłą radość sprawiło mi słuchanie pieśni wykonywanych przez chór.  Jest to moim zdaniem jedna z największych zalet sztuki. Przedstawienie bez nich byłoby odrobinę tandetne - tworzą one melancholijny, przełamujący groteskową fabułę, nastrój. Dużym plusem jest też to, że wykonawcy nie śpiewają za głośno - każdy może skupić się albo na fabule, albo na chórze - tak, czy siak, dobrze spędzi czas.

  W przedstawieniu wszystkie postaci są wyraziste - każda z nich ma inne cechy osobowości, charakteru. Gogol bacznie obserwuje ludzi naokoło oraz ich postawy, i pokazuje je w swych sztukach. Każdy z nas znajdzie osoby ze swojego otoczenia w bohaterach "Ożenku".

  Tylko nie odpowiedziałam jeszcze na to pytanie, które sprawiło, że ktokolwiek tu zajrzał!
Otóż w teatrze śmiałam się, bo nie zaczęłam jeszcze zastanawiać się nad drugim dnem wypowiedzi. A po powrocie do domu zaczęłam płakać, bo dostrzegłam, że ten tytułowy ożenek jest udręką i wielkim zmartwieniem bohaterów. Są przytłoczeni i zagubieni - cała sprawa ich przerasta. Czyli jest zupełnie nie tak, jak sobie idealny ożenek wyobrażamy - tutaj to wszystko dzieje się nie z miłości, lecz z konieczności. Gogol pokazuje, że nie ma czegoś takiego, jak prawdziwa miłość - pokierował fabułą w ten sposób zapewne dlatego, że sam nigdy tego uczucia nie zaznał.

  Ogólnie: sztuka niezwykle mi się podobała. Może postaci były odrobinę przerysowane, lecz czyniło to je jeszcze zabawniejszymi. Każdego serdecznie zachęcam do wybrania się do teatru! Po tym przedstawieniu przekonałam się, że nie potrzeba rozbudowanej scenografii, aby stworzyć bardzo dobrą sztukę.


 
  


  

wtorek, 14 stycznia 2014

Ciasta na każdą okazję cz. 1

Ciasta na każdą okazję


Dzisiejsze przepisy będą o ciastach, które upiekłem w grudniu, głównie na różne święta. Osobiście je uwielbiam J. Przepisy te nie są bardzo trudne i mam nadzieję, że wam również przypadną do gustu.

 
Tarta cytrynowa z bezą – tę tartę robię bardzo często, ponieważ jest ona prosta do przygotowania i pyszna. To było pierwsze ciasto jakie upiekłem w moim życiu. Tarta ta pojawiła się na stole w galerii Porczyńskich, podczas szkolnej Wigilii.

Składniki na tartę  (8 porcji) :
                
 Ciasto kruche:                                        
- 220 g mąki pszennej
- 110 g masła                                                      
- 60 g cukru pudru                               
- szczypta soli
- skórka  z połowy cytryny
- 2  żółtka
Krem:
- sok z 2 cytryn
- 3 jajka
- 100 g cukru
- 100 g masła
- 1 łyżka mąki ziemniaczanej
Beza:
- 3 białka
- 100 g cukru pudru
- 2 łyżeczki mąki ziemniaczanej

Przygotowanie:            
Mieszamy w misce lub na blacie kuchennym mąkę i cukier puder. Dodajemy masło, a następnie siekamy je nożem, (jeśli używamy miski, mieszamy składniki). Następnie  w środku tworzymy dołek, gdzie wbijamy żółtka wraz z solą i całość zagniatamy (może trochę potrwać zanim składniki się połączą ze sobą i powstanie nasze ciasto). Po ugnieceniu
ciasta, oprószamy je mąką i zawijamy w folię po czym  wkładamy do lodówki na 30 minut.

Gotowe rozwałkowujemy i przekładamy do formy na  tarty (śr. ok. 28 cm). Ciasto nakłuwamy widelcem i zakrywamy je papierem do pieczenia, a na papier wysypujemy fasolę, tak, aby wypełnić całą tartę. (Ten krok można pominąć, ponieważ robi się tak tylko po  to, żeby ciasto za bardzo nie urosło, ale można przecież zaryzykować :) ). 

Ciasto wkładamy do nagrzanego piekarnika na 200 st., przez pierwsze 5 minut, a
 następnie zdejmujemy fasolę i papier i pieczemy jeszcze 10-15 minut w temperaturze 190 st. do otrzymania złotawego koloru. W tym czasie robimy krem. 

Jaja ucieramy z cukrem na puszystą masę (najlepiej w rondlu), dodajemy mąkę ziemniaczaną i sok z cytryny, mieszamy, a następnie dodajemy masło i znów mieszamy. Stawiamy rondel na średnim ogniu, cały czas mieszając, podgrzewamy, aż całość zgęstnieje. 

Gęsty krem wylewamyt na spód od tarty i wyrównujemy szpatułką. 

Aby przygotować bezę należy pamiętać, aby w dobrym momencie zacząć stopniowo dodawać cukier.

Białka ubijamy na sztywną pianę stopniowo dodając cukier puder od momentu, kiedypiana będzie mieć śnieżnobiały kolor,  a gdy  odwrócimy miskę do góry nogami, ubite białka nie będą wypadać. 

Bezę przekładamy szpatułką na krem, dla piękniejszego wyglądu można widelcem „powyciągać” czubki bezowe. 

Tartę pieczemy w temperaturze 180 st. przez około 20 minut, do momentu gdy beza będzie miała złoty kolor.

Smacznego!
                                                                                      (Cytrynowa to tarta po lewej) 
                                                                                        
Ciąg dalszy nastąpi... :)                                               

poniedziałek, 13 stycznia 2014

Jak podobały nam się rekolekcje?

 Jak podobały nam się rekolekcje?


Przed świętami Bożego Narodzenia udało mi się, wraz z  Michałem, zapytać większą część uczniów gimnazjum, którzy byli na rekolekcjach w Niepokalanowie o wrażenia. Oto wyniki ankiety:

Uczniowie
Czy podobały ci się  rekolekcje?
Co  najbardziej ci się podobało? Co zyskałeś?
Czy coś byś  zmienił?
Anonim z  III gim.
„Tak, bardzo mi się podobały rekolekcje.”
„Że można było się wyciszyć, pobyć sam na sam z Bogiem, było naprawdę fajnie.”
„Żeby można się było więcej modlić, więcej czasu poświęcić Bogu.”


Anonim z III gim.
„Jestem zadowolony i polecam.”
„Że mogłem wtedy porozmawiać z Bogiem sobie, nie mam zwykle takiej okazji i był to czas kiedy mogłem pojednać się z Bogiem. (...) Skrótacja
„Nic”
Anonim z II gim.
Tak
„Skrótacja, ponieważ jest to czynny dialog z Bogiem. (…) Wyciszenie przed Bożym Narodzeniem, aktywne przeżywanie Adwentu.”
„Mieliśmy z Maćkiem plany, aby organizować nocne  czuwanie.”
Anonim z I gim.
„Nie podobało mi się na tych rekolekcjach i nigdy więcej na nie  pojadę"
„Spotkanie z państwem  Klęczar, spotkanie z ludźmi z Oazy. Czy coś to zmieniło? Nie  wiem, ale jeszcze zobaczę.” 
„Zmieniłabym   ojca Emilio na innego księdza i płyn czyszczący imieniem ocet na inny płyn czyszczący.”   
Anonim z I gim.
„Ogólnie to tak średnio”
„Spotkanie w grupach, tzw. kręgach religijnych, ponieważ miałam fajną grupę.”
„Zmieniłabym: tempo zajęć, ośrodek i jedzenie.”
Anonim z III gim.
Tak
„Najbardziej podobała mi się modlitwa, spotkanie z Bogiem. Zyskałem miłych kolegów, przyjaciół, wiarę zyskałem.”
„Więcej modlitwy, Więcej modlitwy, więcej skrótacji, więcej wszystkiego, więcej mszy.”
Anonim z III gim.
„Bardzo mi się podobały rekolekcje”
„Skrótacja oraz spotkania z „Oazą” i Rodzicami, było po prostu niesamowite i fascynujące. Zyskałem dużo nowych informacji i doświadczeń, o tym jak to jest być rodzicem i jak to jest być w „Oazie”
Wprowadziłbym więcej czasu wolnego, ale uważam, że były świetnie przygotowane.”
Anonim z I gim.
„Bardzo”
„Modlenie się. Spotkanie z państwem Klęczar.”
„Więcej modlitw i więcej spotkań z rodziną Tomira.”




Anonim z I gim.
„Tak, bardzo podobały mi się rekolekcje i uważam, że były to świetnie spędzone trzy dni.”
„Spotkanie z państwem Klęczar i „Oazą”, ponieważ spotkanie z tym małżeństwem dużo mi dało do zrozumienia i dzięki temu zyskałam wiedzę na temat wychowywania dzieci. Zajęcia w grupach, ponieważ uważam, że fajnie jest się dzielić swoimi przemyśleniami.”
‘
„Lepsze posiłki  i więcej czasu wolego.”
Anonim z II gim.
„Średnio”
„Podchody w nocy”
„Ja bym wolał mniej osób w pokoju, dwie albo trzy, razem ze mną.”
Anonim z II gim.
„Tak”
„Skrótacja i w grupach rozmawianie o fragmentach pisma świętego.”
„Chyba nie, bardzo mi się podobały.”
Anonim z II gim.
„Bardzo”
„Skrótacja i spotkania w grupach”
„Raczej nie.”


       

Podsumowanie:

Ogólnie 75% ankietowanych jest  zadowolonych z rekolekcji i jest to zdecydowanie większość!